Ostatnia aktualizacja: 23 czerwca 2002
Autor: Anu
Miałem ostatnio okazję uczestniczyć w turnieju THORGALA odbywającym się w Szczecinie. I z tej imprezy chciałbym zdać wam relację. Suchy opis może nie do wszystkich dobrze trafia więc zdjęcia będziecie mogli obejrzeć w relacji Iscariota. Jak już się pewnie domyślacie nie pojechałem tam sam tylko właśnie z nim oraz naszymi oblubienicami. Wyobraźcie sobie, że musieliśmy wstać o koszmarnej godzinie trzeciej rano. Następnie wsiąść w pociąg i po bagatelka 5,5 godzinach (wyruszaliśmy z 3miasta) dotarliśmy na miejsce. Na miejscu zostaliśmy ciepło i entuzjastycznie przyjęci przez Arakira (któremu chciałem gorąco podziękować za całokształt naszej współpracy oraz okazaną pomoc na turnieju). Po wstępnych wymianach pozdrowień i dotarciu na miejsce zaczęliśmy turniej. Przebiegał sprawnie był dobrze zorganizowany, ale z mojego punktu widzenia było za mało czasu na rozgrywkę w turach (ukłony dla sędziego :)). Ogólnieturniej sprawiłna mnie bardzo dobre wrażenie gdyż pomimo tego, że byliśmy przyjezdni zostaliśmy potraktowani bez uprzedzeń, a nawet nieraz pochwaleni za dobrą grę. Jednakże był pewien incydent w dwóch odsłonach, który kładzie się cieniem na całkowite moje odczucia z turnieju. Mianowicie chodzi o to, że w drugiej mojej grze podczas, której grałem z Marcinem Szczepańskim oraz Jakubem Baranowskim nastąpiło w ostatniej turze nieporozumienie polegające na tym, że źle policzyliśmy współczynniki MISJI co powodowało, że rozgrywka zakończyła się wynikami Jakub, ja, Marcin . Po mojej 1 wygranej i tym 2 miejscu stoczyłem pasjonujący bój w 3 grze zakończony moim zwycięstwem. Tak jak pozostałe gry przed czasem (więc za mniej punktów). Co dawało mi wejście do finału. Po 3 grze Marcin i Jakub wezwali mnie do sędziego bo chcieli zmienić wyniki naszej gry. Sędzia powiedział, że musi być zgodność wszystkich 3 graczy na poprawienie wyniku na co ja zgodnie z duchem Fair Playsię zgodziłem.Zawsze może komuś brakować tego 1 punktu do wejścia do finału a będąc uczciwym się na to zgodziłem. Jednakże jak inny gracz potem stwierdził jeżeli zaszła pomyłka z niedokładności to on powinien ponieść konsekwencje tego(chodzi oczywiście o Marcina, który tym sposobem dostał się na 2 miejsce a ja spadłem na 3). Sędzia powiedział, że zmieni to układ finału jednakże Marcinowi to nic nie da bo i tak będzie mu brakować punktów (ukończył rywalizację na 7 miejscu) a ja wypadnę. Mimo wszystko on się upierał by wszystko zmienić a ja gdybym powiedział nie to zagrałbym w finale. Chcąc jednak pokazać siebie takiego jakim jestem zgodziłem się na poprawkę, która pozbawiła mnie finału. Niech nikt nie powie potem, że w 3mieście grają bez honoru i oszukują! I naprawdę nie rozumiem jego przyczyn postępowania. To trzeba być egoistą w najwyższym stopniu by się tak zachowywać.
Naprawdę nie życzę by jego spotkała taka niemiła sytuacja. Ja bym tak nie postąpił by wydzierać komuś punkty za moją własną pomyłkę. Ostatecznie turniej wygrał Piotr Buchali, zresztą wyniki zamieszczę poniżej. Po turnieju w drodze na dworzec PKP dowiedziałem się czegoś co mnie lekko mówiąc zszokowało zwłaszcza, że miało bardzo poważna konsekwencje. Zostałem OSZUKANY!!! A oto sytuacja. W trakcie rozgrywki Marcin wykonywał MISJĘ:
Nazwa: TYM RAZEM ICH MAMY
Rodzaj: MISJA. POTYCZKA.
Opis:
Jeżeli nie wypełnisz tej MISJI, to każdy, kto miał BOHATERA w drużynie przeszkadzającej, może na końcu fazy rozstrzygnięcia dołączyć go do wykonanych przez siebie MISJI. Ten BOHATER daje 1 PZ. W przypadku posiadania kilku BOHATERÓW, ich właściciele decydują, który znajdzie się wśród wykonanych MISJI.
A:+2 O: +2
TR: 2K
E: 3PZ
Częstość: BR (1ed)
Po moich usilnych staraniach pozbawiłem Marcina BOHATERÓW w MISJI i chciałem odłożyć mojego Najemnego Łucznika jako 1PZ. Na co Marcin powiedział, że mogę go dołączyć tylko wtedy jeśli wykonam w tym czasie MISJĘ. W tej rundzie nie udało mi się wykonać także więc nie zaliczyłem go do PZ. Efekt był Taki, że mógłbym wygrać 3 gry co zapewnia mi grę w finale. Nawet jeśli uznałbym ich pomyłkę, co też zrobiłem miałbym tyle punktów by ukończyć grę na 2 pozycji, która dawała mi i tak miejsce w finale! Sprawa jest bardzo przykra z tego także powodu, że odprowadzający nas ARAKIR powiedział, że wiele razy grali tą misją na turnieju i zawsze była wykonywana tak jak ja to robiłem. Jakub też nie jest bez winy gdyż był przy całej sprawie i nie wyraził żadnego sprzeciwu i przyzwolił na takie OSZUSTWO!!! To wypaczyło cały turniej. I zostawiło gorzki posmak w ustach. Oczywiście czynników jest więcej np. inaczej widzi ktoś sprawę jakby mieszkał w Szczecinie a inaczej czuję się, że jadę do nich, robię ponad 700 km w 1 dzień tylko po to by zostać OSZUKANYM!!! Z pobudek tak niskich, że nie będę się wypowiadał. A potem żąda się naprawy własnych błędów gdy działają na jego niekorzyść zwłaszcza, że nic mu nie dają. Rzadko się spotyka takie rzeczy na turniejach gdyż ludzie są raczej uczciwi, ale jednak widać, że trzeba uważać zawsze. Także ostrzegam was gdy będziecie grac z Marcinem Szczepańskim uważajcie. Niech przyszli sędziowie i organizatorzy zapamiętają to nazwisko. Tego który splamił się takim wyczynem i okrył dyshonorem graczy szczecińskich. I efekcie zajął żałosne siódme miejsce. Nie opłacało się tym razem. A kto wie czy nie oszukiwał przy innych grach. Tego już nikt nie sprawdzi, ale bądźcie czujni na przyszłość. Mimo tego zapamiętam ten wyjazd bardzo miło chociaż nie udało się zorganizować DUŻEGO turnieju mam nadzieje, że uda się to na TELEPORCIE 2002 30 czerwca o godzinie 11 . Zapraszałem wszystkich by przyjeżdżali. Część wspaniałych ludzi zgłosiła chęć przyjazdu mam nadzieje ich jeszcze spotkać przed mistrzostwami Polski w Krakowie. Ale ciebie Marcinie nie zapraszam. Może to sam przeczytasz, a może ci tylko powtórzą, ale nie graj już więcej. Przynosisz ujmę wszystkim graczom, a jeśli w przyszłości THORGAL wyjdzie w obcym języku okryłbyś hańbą Polskę. Gdyby na ciebie trafił początkujący gracz mógłby się zarazić i mówić wszystkim, że albo nie warto w to grać (a szkoda tracić każdego nawet potencjalnego gracza. Marcin po tobie nie będziemy jednak płakać i przeżyjemy to) albo sam by zaczął oszukiwać myśląc, że to lepsza droga, co wyrządziłoby jeszcze większe szkody gdyż inni mogliby iść w jego ślady. Mam nadzieje, że nikt nigdy tego nie powtórzy(ciebie to nie dotyczy M). A widząc jak zachowywała się tam reszta graczy oraz jak entuzjastycznie wyrażali swój podziw zoptymizmem patrzę w przyszłość KGK THORGAL.
A oto obiecane wyniki:
1. Piotr Buchali
2. Łukasz Mo Thanh
3. Jakub Baranowski
4. Andrzej Kurkowski
5. Paweł Sołowczuk
6. Bartek Rusiecki
7. Marcin Szczepański
8. Mirek Adamski
9. Paweł Kowalski
10. Katarzyna Schröder
11. Artur Wielgorz
12. Przemysław Rusiecki
13. Marcel Mroczek